Luka X – dzień 5

Wchodzisz do środka. Neandertalczyk uznałby Twoją postawę za wyprostowaną. Instruktor jogi natomiast by temu zaprzeczył. Przez zamknięte okno tlenu nie

Urwać róży łeb

– A może by tak spróbować w tym roku czegoś innego? – przemknęło jej przez myśl – Czegoś bardziej wyszukanego? Czegoś naprawdę extra! Takiego jak chociażby sok z płatków róży albo lody różane!

Luka X – dzień 4

Zatoczka Soline jest idealnie osłonięta od wiatru, przez co panuje tu niemal kompletna cisza. Zwykle o gotującej się wodzie przypomina gwizdek. Dziś słyszymy jak szumią bąbelki jeszcze we wczesnej fazie podgrzewania.

Luka X – dzień 3

– O naszych kulinarnych wyczynach będą krążyć legendy!
– O tak! Specjalności dalmackie!
– Może nawet Michelin nas zaskoczy i przywiezie nam jedną, zaszczytną gwiazdkę.
– Albo od razu pięć!

Luka X – dzień 2

Wachta kuchenna obejmuje również utrzymanie porządku na jachcie.
– Jaki mamy poziom napełnienia śmieci?
– Wychodzą …

Luka X – dzień 1

– To co? Dokąd płyniemy? – Kudłata pyta załogę pozostałą na pokładzie.
– W sumie Ty byś nas mogła porwać – zachęca Michu.

Luka X – dzień 0

– A może dołączyłabym podczas kolejnego kursu jako … uczestnik? – zastanawia się Kudłata – Odpowiednią liczbę godziny wypływanych na morzu mam przecież.
Kapitan takiej deklaracji odrzucić nie mógł. I tak oto z wiosną nadszedł termin rozpoczęcia zajęć praktycznych.

3+1 nie zawsze = 4

W kultowym już dialogu z Kabaretu Tey kierownik sklepu tłumaczył pracownikowi, że to, że traktor ma trzy koła sprawne, jest bardziej istotne jak to, że jedno jest zepsute. Oczywiście tekst ten był parodią peerelowskiej propagandy. Dla Kudłatej jednak tego dnia nabrał kompletnie nowego znaczenia.

Jajca w terenie. Edycja 2022

Rozchlapując mokrą drogę wspinamy się na górę. Błoto lepi się do zderzaków. Ocieka po nadkolach. Drzwiach. A nawet przedniej szybie.

El Gouna – dzień 6

– Lucky man! – mówi kierowca motorówki kiwając głową patrząc z lekkim niedowierzaniem na stopę Kapitana. Pokaźny kolec (fragment muszli) przeszywa but na wylot. Dokładnie między palcami.

El Gouna – dzień 4 i 5

– Jak to było? Jak to było? – Kudłata szepcze do siebie wchodząc ostrożnie do wody – Deskę wrzucam na wodę, obracam się by poczuć wiatr za plecami. Podnoszę kite do dwunastej, do power zone. Sprawdzam, czy mam moc. Powoli przekładam kite na drugą stronę, stopy wysuwam w strapy, ósemka i wio!

El Gouna – dzień 3

Dojeżdżamy do górek. Ślady na ziemi sugerują, że tutaj płaska jazda się kończy. Kudłata mocniej naciska gaz by nadążyć za przewodnikiem. Opony z chrzęstem wgryzają się w żwir. W górę, w górę! Zakręt! W prawo! Kolejny w lewo! Nogi mocno ściskają siedzenie. Nie ma czasu na podziwianie widoków, trwa walka o życie by nie zsunąć się ze zbocza. Nagle przewodnik zniknął! Dopiero co był, gdzie on się podział?
– Ach! – tylko tyle zdążyła pomyśleć Kudłata widząc przed sobą zbocze prowadzące ostro w dół. Instynktownie ścisnęła hamulce i wstrzymała oddech.
– Zaraz będzie wypłaszczenie – powiedziała sama do siebie, po czym dodała gazu na załamaniu.

El Gouna – dzień 2

– Czujesz? – Kapitan strzyże uszami.
– Jakby wiało – Kudłata przytakuje.
Patrzymy w stronę spotów. Kite’ów nie widać.
– Może to tylko taki pierdek spod chmury?
– To co? Kawa?

El Gouna – dzień 1

Godzina wiosłowania na kajaku po okolicznych kanałach zaostrzyła apetyt.
– Przyniesiesz jeszcze jakieś ciastka?
– Ja już jestem full – odmawia Kapitan – Nic więcej nie wcisnę.
– A ja bym jeszcze spróbowała tych pozostałych łakoci … – wzdycha Kudłata – głupio mi było wziąć więcej niż osiem ciastek naraz.

El Gouna – dzień 0

– Wylądowaliśmy właśnie w Hurghadzie – mówi Kapitan – Temperatura na zewnątrz wynosi 24 stopnie. Dziękujemy za wspólny lot. Wychodząc prosimy o zabranie Państwa rzeczy osobistych, a rodziców prosimy o zabranie dzieci.
– Naprawdę to usłyszałam? – zastanawia się Kudłata czując jednocześnie jak odtyka się jej lewe ucho.

IV Regaty o puchar Rektora AWFiS

Znacie uczucie totalnego wychłodzenia? Takiego, po którym podczas prysznica, najpierw czujecie nic. Widzicie jak woda opływa Wasze ciało, ale bardziej wyobrażacie siebie dotyk wody, niż czujecie go faktycznie. Trzymacie w rękach słuchawkę, więc chwytaki wciąż są sprawne, choć działają z pewnym opóźnieniem. Potem pojawia się ból kości powoli rozchodzący się na mięśnie. Po nim pojawiają się mrówki. I wtedy woda wydaje się wrząca. Lecz całe ciało zaczyna niespodziewanie dygotać. Tak się skończyły dzisiejsze wyścigi …

II Regaty Kapitańskie

– Dobrze się zaczyna – mówi Kapitan, gdy zbliżamy się do plaży, przy której stoją jachty.
Łódka z numerem 012, czyli nasza, stoi pierwsza.
– Ale 008 ma lepiej. Stoi bliżej wody.
– Kapitanie, powiedz słowo, a wciągniemy ją z powrotem. Gościu będzie szukał jej w polu przez godzinę!

Thai-Viet – dzień 7

Wieczorem po powrocie na jacht wspominamy wyprawę na przesmyk.
– Ja w ogóle żałuję, że tam pojechałam! – wzdycha Jola – Przecież on prowadził jak wariat! Jakby jechał autostradą! Jak ja widziałam jak daleko jest do kamizelek. Jak to paliwo jest niedbale rzucone. No mówię Wam – masakra!

Thai-Viet – dzień 6

Kudłata idzie, rozgląda się, głowę wypełnia jej słowo „wdzięczność”. Za wszystko, co ma. Rodzinę, przyjaciół, zdrowie. Ale też za rzeczy materialne, do których przywykła, a które wcale nie należą do codzienności innych ludzi.

Tajlandia, Phi Phi Lee fot. Małgorzata Piesiewicz

Thai-Viet – dzień 5

Kolejny punkt wyprawy to Phi Phi Lee. Słynna rajska plaża z filmu „The Beach” z przystojnym Leonardo. Nie jesteśmy pierwsi.

Thai-Viet – dzień 4

P jak … Wyspa Phi Phi. Papaya. I prawie nocna impreza na plaży.

Thai-Viet – dzień 3

Zatoka Phang Nga. Zaczynamy rejs!