Category: podróże

O jak Okawango

– I co teraz zrobimy? Oficjalnie pora deszczowa w Botswanie zaczyna się w listopadzie, a kończy w kwietniu. Przy czym

H jak Himba

– Czy na podstawie stroju można poznać, czy kobieta jest zamężna?
– Obecnie już nie. Trzeba zapytać – przewodnik uśmiecha się figlarnie – Ale można poznać ile mają dzieci.

Barką po Francji – Canal du Midi – dzień 5

– Na weselu wypiliśmy morze wódki! I to nie byle jakiej! Nie takiej ze sklepu – wspomina cmokając – ale … rzemieślniczej! Była doskonała! Nikogo na drugi dzień nie bolała głowa!

Barką po Francji – Canal du Midi – dzień 4

– A na deser będzie … budyń! – anonsuje Danusia wkładając widelce do jednego otworu w stole, a łyżeczki do drugiego. Pomysł ze sztućcami narodził się podczas pierwszego posiłku na górnym pokładzie i sprawdzał się aż do dziś. Bo dziś włożone łyżeczki … zniknęły. Usłyszeliśmy tylko metalowy łoskot.

Barką po Francji – Canal du Midi – dzień 3

Barka obok stoi przekrzywiona na prawo. Barka przed nami na lewo. W oczach wszystkich przerażenie połączone z kompletnym nierozumieniem sytuacji. Operator spuścił za dużo wody i barki stanęły na kilach. Żeby je uwolnić potrzebna jest woda. Ta sama, która nas zaleje. Szach i mat.

Barką po Francji – Canal du Midi – dzień 2

Poszukiwania souveniru z podróży w Carcassonne nie zakończyły się zakupem więc nie słabniemy w wysiłkach.
– A może taki obrazek? – Kapitan przez szybę wskazuje obrazek w jesiennych barwach, który przedstawia most na Canal Du Midi. Wygląda jak akwarela. Niestety drzwi są zamknięte. Jak wszystko inne w porze sjesty.

B jak Bushman

Buszmeni (sami nazywający siebie San) to „strażnicy pradawnych genów”, rdzenni mieszkańcy Afryki Południowej. Dziś zamieszkują tereny głównie Namibii, Botswany i RPA. Przez tysiące lat byli zbieraczami i myśliwymi nie znającymi pojęcia własności. Przetrwali dzięki niezwykle rozległej wiedzy o naturze przekazywanej z pokolenia na pokolenie żyjąc zgodnie z jej prawami. A przynajmniej tak było do niedawna …

S jak Safari

Jednym śladem będącym dowodem na obecność człowieka na terenie parku są wgłębienia pozostawione po kołach jeepów. Pomarańczowe, podwójne wstążki wiją się miękkimi łukami wzdłuż i w poprzek zielono-żółtych połaci trawy. Omijając rzadko rosnące drzewa wspinają się na wydmy. Tam koleiny są głębsze brutalnie wyżłobione przez gruby bieżnik terenowych opon.

D jak Deadvlei

Buty grzęzną już całkowicie. Nawet skarpetki nikną w piasku. Każdy krok do góry okupiony jest połową kroku w dół, gdy stopa zsuwa się po zboczu. Wbijanie stóp głębiej nic nie daje, a kosztuje mnóstwo wysiłku. Nieergonomiczny wydatek energii. Nie warto.

Thai-Cambodia – dzień 5-6

Razem z wodą spływa pełno ryb. Więc tu warto żyć. Ale jak tu żyć, jeśli poziom wody podnosi się o 7-8 metrów? Sposoby są dwa: albo dom na palach, albo pływający. My zobaczymy ten drugi. Ludzie w pływającej wiosce żyją dokładnie tak, jak żyli kiedyś, czyli wieki temu.

Thai-Cambodia – dzień 4

Mieć skończone 45 lat i nadal figle w głowie! Przewracała się niespiesznie z boku na bok, prezentując każdorazowo jedną nogę, niczym słoni balet. Tworzyła masę bąbli skromnie nie zdradzając, czy ich źródłem jest trąba, czy też drugi koniec słonia.

Thai-Cambodia – dzień 3

Wewnątrz centrum znaleźć można mnóstwo złotych świątyń. Są praktycznie co krok. Nie trzeba otwierać przewodnika, wystarczy zrobić kilka kroków i zajrzeć przez bramę ozdobioną kolorowymi lampionami.

Thai-Cambodia – dzień 2

Jetlag. To uczucie, gdy za oknem jest już jasno, a Twoje ciało uważa, że jeszcze jest głęboka noc i uparcie

Thai-Cambodia – dzień 1

Pierwszy Mai Tai smakuje wybornie! Podobnie jak pierwszy masaż stóp. Najpierw krótka kąpiel w wodzie z dodatkiem limonek i jakichś korzonków przypominających imbir.

Luka X – dzień 4

Zatoczka Soline jest idealnie osłonięta od wiatru, przez co panuje tu niemal kompletna cisza. Zwykle o gotującej się wodzie przypomina gwizdek. Dziś słyszymy jak szumią bąbelki jeszcze we wczesnej fazie podgrzewania.

Luka X – dzień 3

– O naszych kulinarnych wyczynach będą krążyć legendy!
– O tak! Specjalności dalmackie!
– Może nawet Michelin nas zaskoczy i przywiezie nam jedną, zaszczytną gwiazdkę.
– Albo od razu pięć!

Luka X – dzień 2

Wachta kuchenna obejmuje również utrzymanie porządku na jachcie.
– Jaki mamy poziom napełnienia śmieci?
– Wychodzą …

Luka X – dzień 1

– To co? Dokąd płyniemy? – Kudłata pyta załogę pozostałą na pokładzie.
– W sumie Ty byś nas mogła porwać – zachęca Michu.

Luka X – dzień 0

– A może dołączyłabym podczas kolejnego kursu jako … uczestnik? – zastanawia się Kudłata – Odpowiednią liczbę godziny wypływanych na morzu mam przecież.
Kapitan takiej deklaracji odrzucić nie mógł. I tak oto z wiosną nadszedł termin rozpoczęcia zajęć praktycznych.

El Gouna – dzień 6

– Lucky man! – mówi kierowca motorówki kiwając głową patrząc z lekkim niedowierzaniem na stopę Kapitana. Pokaźny kolec (fragment muszli) przeszywa but na wylot. Dokładnie między palcami.

El Gouna – dzień 4 i 5

– Jak to było? Jak to było? – Kudłata szepcze do siebie wchodząc ostrożnie do wody – Deskę wrzucam na wodę, obracam się by poczuć wiatr za plecami. Podnoszę kite do dwunastej, do power zone. Sprawdzam, czy mam moc. Powoli przekładam kite na drugą stronę, stopy wysuwam w strapy, ósemka i wio!