Luka X – dzień 0

- A może dołączyłabym podczas kolejnego kursu jako ... uczestnik? - zastanawia się Kudłata - Odpowiednią liczbę godziny wypływanych na morzu mam przecież. Kapitan takiej deklaracji odrzucić nie mógł. I tak oto z wiosną nadszedł termin rozpoczęcia zajęć praktycznych.

Wrzesień 2021, Biograd na Moru
Kapitan prowadzi właśnie dla Morka tygodniowy kurs przygotowujący do egzaminu na jachtowego sternika morskiego. Kudłata mieszka na lądzie, zwiedza okolicę, ale odwiedza załogę wieczorami dojeżdżając na rowerze.
– A może dołączyłabym podczas kolejnego kursu jako … uczestnik? – zastanawia się Kudłata – Odpowiednią liczbę godziny wypływanych na morzu mam przecież.
Kapitan takiej deklaracji odrzucić nie mógł.
Chwilę później otrzymała dostęp do kursu on-line.
Potem minęło kilka miesięcy, minęła jesień i zima. I tak oto z wiosną nadszedł termin rozpoczęcia zajęć praktycznych.

10:30 Przejęcie jachtu. Kapitan z Piotrem poszli obejrzeć łódkę o nazwie Luka X i dopełnić formalności.
W oczekiwaniu na zakończenie procedury Kudłata przysiadła na trapie, odchyliła się prostując nogi i wystawiła twarz do słońca. Starała się w myślach powtarzać układy świateł statków mijanych w nocy. Ale szybko te myśli rozmiękły pod wypływem ciepłych promieni. Zielony, czerwony, biały i żółty kolor zlały się w tęczę i trudno było w niej dostrzec, czy to rufa mijanego holownika, czy prawa burta trałującego kutra przesuwającego się po wodzie. Po chwili z wielobarwnych myśli wyrwał ją głos:
– Kudłata! Dawaj!
Otworzyła oczy i spojrzała w stronę jachtu.
– Znaczy, że już mogę wejść na pokład?
– Nie – zawołali obaj jednocześnie wypinając klaty – możesz najpierw nakarmić naszą próżność i … zrobić nam zdjęcie!

Dzień minął na wzajemnym poznawaniu się załogi. Skąd kto przyjechał. I jak tutaj trafił. Ile ma wypływanych godzin i po jakich akwenach. Z czasem pytania stały się coraz bardziej osobiste. Kolacja w Liburnija.
– Czym się zajmujesz? Zawodowo?
– W sumie jestem takim programistą, ale niewiele programuję.
– Jak to możliwe, że jesteś programistą, a nie programujesz? To co robisz?
– Trochę piszę skrypty, trochę zadania podobne jak admin.
– Aaa! Czyli jesteś dev-ops’em! A ty, co robisz?
– Zajmuję się reklamą i marketingiem. Od piętnastu lat prowadzę swoją firmę. Drukujemy trójdzielne kalendarze.
– A takie … no wiesz … z babkami … też?
Śmiech przemknął po zgromadzonych wokół stołu. Cały dzień spędzony był na ostrym słońcu. Do kolacji każdy wysączył kieliszek białego wina. Razem z nim zaszumiały bąbelki z gazowanej wody. Na koniec kelner przyniósł jeszcze rakiję potocznie zwaną paliwem rakietowym. W efekcie na finał nie trzeba było długo czekać.
– Jak dzwoni do mnie pani, bo w marketingu większość zatrudnionych osób to zwykle panie, i najpierw zamawia kalendarze, uzgadnia szczegóły, a gdy temat jest już dopięty i dodaje „A czy robicie również … no wie Pan” i tu zawiesza głos, po czym następuje dłuższa pauza, to od razu wiem o co chodzi – tu Michał mruga znacząco.

Dzielenie zamówienia na oddzielne rachunki przy dużej grupie zwykle stanowi wyzwanie dla osoby prowadzącej knajpę. Po kilku nieudanych próbach łączenia dań z zamówień z osobami przy stole, kelner się poddał i każdego indywidualnie zaczął odpytywać co zjadł. Gdy doszedł do ostatniego dania, którym były szaszłyki, okazało się, że nie potrafimy przetłumaczyć nazwy dania na język angielski. Kudłata chciała pomóc i na zasadzie kalamburów pokazać kawałek mięsa nadziany na patyczek. Pech chciał, że do dyspozycji miała jedynie swoje dłonie i niewiele czasu na zastanowienie. Lewą dłoń zwinęła w pięść z małym otworkiem i uniosła delikatnie otworek kierując lekko do dołu, palec prawej ręki wyprostowała i zdecydowanym ruchem nadziała pięść na palec. Intensywnie czerwony rumieniec na twarzy kelnera (który notabene zrozumiał o jakie danie chodziło) i gromki śmiech współbiesiadników sprawił, że danie na długo stało się kulinarną legendą.

——————————-

Polecane adresy:
Morka – prowadzą szkolenia żeglarskie i motorowodne, czarter jachtów, mają sklep i e-learning. Nie obiecuję, że wszyscy kursanci zdadzą egzamin – bo trzeba się przyłożyć – ale z pewnością otrzymają najlepsze możliwe przygotowanie!
Liburnija – najlepsze miejsce na pierwszą i ostatnią kolację podczas czarteru jachtu z marin w miejscowości Biograd na Moru. W soboty i piątki warto robić wcześniejszą rezerwację miejsca.
Adres: Ul. kralja Tvrtka 8, 23210, Biograd na Moru, Chorwacja
Telefon: +385 92 290 1381
Villa Maimare – nocleg dla osób towarzyszących, ale nie-pływających, albo uczestników rejsu przyjeżdżających wcześniej/zostających dłużej. Rodzinny biznes prowadzony z pasją i zaangażowaniem. Personel jest bardzo pomocny w realizacji nawet niecodziennych próśb gości.
Adres: Marka Marulića 1, 23210 Biograd na Moru, Chorwacja
Telefon: +385 91 567 6660

Comments (1):

  1. J.Z.

    21 maja 2022 at 13:34

    Zdolna pisarka, dzięki za relację. Czułam się jakbym była obok Ciebie i przeżywała przygodę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.